|
|
|
|
|
| |
Ostatnio rozegrany2010.03.13 17:00  | |  | | KS Budowlani Organika Łódź | | ENION Energia MKS Dąbrowa Górnicza | | | 3 : 2 |
(25:17,22:25,25:23,16:25,15:12) Najbliższy planowany2010.03.17 18:00  | |  | | ENION Energia MKS Dąbrowa Górnicza | | TREFL Sopot |
|
|---|
|
|
|
|
|
|
17 marca 2010, imieniny Gertrudy Giny Reginy |
|
|
|
Informacje i Aktualności
| | | | Znamy pary I rundy fazy play-off 2010-03-15 20:25:00 | >>> <<< | ENION Energia MKS Dąbrowa Górnicza w I rundzie fazy play-off zmierzy się z akademickim zespołem AZS Białystok, w którym występują dwie zawodniczki, które w ubiegłym sezonie reprezentowały barwy dąbrowskiej drużyny - Małgorzata Cieśla oraz Katarzyna Wysocka. Pierwsze mecze zostaną rozegrane 10 oraz 11 kwietnia 2010 roku. >>> Do samego końca nie wiadomo było z kim zmierzą się siatkarki MKS Dąbrowa Górnicza. Akademiczki dzięki zwycięstwu z PTPS Piła, jakie odniosły w ostatniej kolejce awansowały z 9 miejsca aż o trzy pozycje, plasując się ostatecznie na 6 lokacie. Wpływ na to kto będzie przeciwnikiem Dąbrowianek w I rundzie fazy play-off miały również siatkarki z Bydgoszczy oraz Wrocławia, gdyż od wyniku tej rywalizacji również zależało z kim zmierzą się siatkarki MKS.
W pierwszej rundzie fazy play-off zespoły grają ze sobą do trzech wygranych meczów, a pierwsze spotkania odbędą się 10.04 i 11.04 w hali "Centrum".
Zestaw par rywalizujących ze sobą w I rundzie play-off:
BKS Aluprof Bielsko - Biała vs. IMPEL Gwardia Wrocław
Bank BPS Muszynianka Fakro Muszyna vs. GCB Centrostal Bydgoszcz
ENION Energia MKS Dąbrowa Górnicza vs. Pronar Zeto Astwa AZS Białystok
Organika Budowlani Łódź vs. PTPS Piła
Grzegorz Bargieła - inf. własna |
| | | | |
| | | | | |   Pierwszy mecz Pucharu Polski 2010-03-15 10:21:30 | >>> <<< | Za nami emocje związane z rundą zasadniczą PlusLigi i Ligi Mistrzyń a już w najbliższą środę 17 marca o godz. 18.00 zostanie rozegrane pierwsze spotkanie w ramach Pucharu Polski. Nasza drużyna dołączyła do ćwierćfinału tych rozgrywek, gdzie zmierzy się z zespołem Trefla Sopot. Stawką tego dwumeczu jest awans do finałowej czwórki i walka o puchar, która odbędzie się 27 i 28 marca w poznańskiej Hali Arena. >>>
W poprzedniej rundzie ekipa z Pomorza wyeliminowała Impel Gwardię Wrocław. Rundę zasadniczą rozgrywek I ligi kobiet ukończyła na pierwszy miejscu, a w fazie play-off brakuje jej już tylko jednego zwycięstwa do awansu do grupy czterech drużyn, które rozegrają pojedynki premiujące awansem do PlusLigi Kobiet.
Ciekawostką jest również to, że mecz przeciwko sobie rozegrają Izabela i Magdalena Śliwa. Obie zawodniczki występują w swoich drużynach z numerem 11 i obie podchodzą do tego spotkania bardzo poważnie, jak powiedziała nasza kapitan: ...one chcą bardzo wygrać, ale my też chcemy tak samo bardzo zwyciężyć.Pozytyw tego meczu jest taki, że rodzina siedząca na trybunach na pewno będzie się cieszyła ze zwycięstwa, czyjego zwycięstwa to już zobaczymy po meczu.
Zapraszamy na mecz
Hala Centrum
17 marzec godz. 18.00
Bilety
10 zł
5 zł -ulgowy
Karnety zakupione na rozgrywki +LK również obowiązują.
(Z)-inf. własna. |
| | | | |
| | | | | | M.Śliwa: Trzecie miejsce było dla nas ważne 2010-03-14 13:00:00 | >>> <<< | Na pomeczowej konferencji prasowej po spotkaniu Budowlanych Organiki Łódź oraz ENION Energii MKS Dąbrowa Górnicza kapitan zespołu gości podkreśliła jak ważne było dla siatkarek z Zagłębia utrzymanie trzeciego miejsca. Więcej poniżej. >>>
Magdalena Śliwa (kapitan MKS Dąbrowa Górnicza): Towarzyszy nam dziś dziwne uczucie, bo mimo porażki to cieszymy się. To trzecie miejsce było dla nas ważne i jesteśmy zadowolone, że utrzymałyśmy tą pozycję. Również cieszę się z tego, że w naszej grze coś drgnęło, bo niewątpliwie przeżywałyśmy kryzys i ten mecz był dla nas niezwykle ważny, przede wszystkim, żeby się odbić psychicznie i utrzymać to trzecie miejsce. Obie rzeczy się udały no i teraz walczymy w play-off.
Małgorzata Niemczyk (kapitan Budowlani Łódź): Ja jestem zadowolona z czwartego miejsca, na koniec regularnego sezonu. Myślę, że przed sezonem to miejsce wzięlibyśmy w ciemno i bylibyśmy z niego niesamowicie szczęśliwi. Jedno co można powiedzieć to, że mogłyśmy mieć te parę oczek więcej, ale jako drużyna, która cały czas się buduje, drużyna, która jest ze sobą zaledwie pół roku, myślę, że jest nam potrzebne trochę więcej czasu, aby nie oddawać frycowych punktów, aby nie tracić meczy. To co dokonałyśmy i jeszcze teraz na koniec tej drugiej rundy zwycięstwo u siebie 3:2 z Dąbrową, z którą mam nadzieję, że się spotkamy w walce o medal, to tym bardziej cieszy.
Waldemar Kawka (trener MKS Dąbrowa Górnicza): Gratuluję przede wszystkim zespołowi z Łodzi zwycięstwa, nie ukrywam, że przyjechaliśmy tutaj jak powiedziała Magda utrzymać trzecie miejsce. Nasza sytuacja w ostatnim okresie była niezbyt ciekawa, dotkliwe dwie porażki. Wydawało nam się, że jesteśmy w głębokim kryzysie, a mieliśmy ciężką podróż do Łodzi więc, tym bardziej się cieszymy, że udało nam się zachować to trzecie miejsce. Jednocześnie możemy też żałować, bo jak pokazał przebieg meczu, gdyby nie „frajerstwo” z naszej strony w końcówce III seta, to może byłoby jeszcze lepiej dla nas, ale fakt jest faktem, Łódź wygrała i gratuluję raz jeszcze.
Wiesław Popik (trener Budowlani Łódź): Na pewno cieszy zwycięstwo i myślę, że odpowiedzieliśmy na pytania, bo już chodziły famy, że Dąbrowa jest w kryzysie, my jesteśmy w kryzysie, ale mecz pokazał, że żaden zespół nie jest w kryzysie, a mogą się przytrafić jakieś słabsze mecze na koniec. Na pewno też Dąbrowa jest zmęczona Ligą Mistrzyń i potrzebowała trochę oddechu. My zagraliśmy słabszy mecz w Mielcu, ale pokazaliśmy, że potrafimy grać w siatkówkę i dalej się będziemy liczyć. Gratuluję mojemu zespołowi, że odniósł zwycięstwo z bardzo wymagającym przeciwnikiem.
Pytanie do Wiesława Popika: Panie trenerze dlaczego szczególnie w czwartym secie, a także w tie-breaku trzymał Pan na boisku Karolinę Kosek, która miała problemy z zagrywką, a poza tym widać było, że nie ma siły, przynajmniej ja takie wrażenie odniosłem? Zrobiła pięć błędów z rzędu.
- To miał Pan inne wrażenie niż ja. Karolina jest podstawową zawodniczką i ona musi sobie radzić w takich sytuacjach. Zależy też o jakim momencie Pan mówi, czy to jest końcówka seta, gdzie przegrywaliśmy już ośmioma punktami i ja nie miałem już dwóch czasów, także nie wydaje mi się, żeby Karolina w tym momencie grała słabiej. Niech Pan podejdzie następnym razem i podpowie mi, żebym ją zmienił to ją zmienię. Dziewczyny muszą radzić sobie w trudnych momentach i takie jest założenie, że przed play-off one muszą sobie radzić z własnymi słabościami i ten mecz mniej więcej był też pod tym kątem. Karolina przyjmowała zagrywki bardzo dobrze, dlatego trzymałem ją na boisku.
Grzegorz Bargieła: Dzisiejsza porażka jest dość specyficzna, bo mimo przegranej cieszycie się jak ze zwycięstwa.
Krystyna Strasz: Zgadza się, bardzo zależało nam na tych dwóch setach. Żałujemy, że w piątym secie nie rozstrzygnęło się to ostatecznie na naszą korzyść, ale najważniejsze jest to, że utrzymaliśmy to trzecie miejsce. Widać też już, że tym meczem zrobiliśmy ten pierwszy kroczek, aby powrócić do swojej najlepszej formy i że ten kryzys został już za nami. Mam nadzieję, że z meczu na mecz teraz będzie już coraz lepiej.
Dzisiejszym spotkaniem zakończyłyście fazę zasadniczą, przed Wami faza play-off. Jeszcze nie wiadomo z kim będziecie grały, bo w dolnej części tabeli trwa zażarta walka o szóste miejsce. Czy Pani ma jakiegoś przeciwnika, z którym chciałaby zagrać bądź też wolała uniknąć rywalizacji z nim?
- Wydaję mi się, że w tym momencie obojętnie na kogo trafimy i tak będzie ciężko i tak będziemy musiały wspiąć się na wyżyny, aby awansować dalej. Także nie mam specjalnych życzeń z kim chciałaby, zagrać, dla mnie to nie ma większego znaczenia.
Przed Wami w środę mecz Pucharu Polski z Treflem Sopot, liderem I Ligi. Jak pokazuje historia, nie można lekceważyć tego zespołu, o czym przekonała się już Gwardia Wrocław.
- To będzie na pewno ciężki mecz, bo jest to młody, ambitny i nieobliczalny zespół. Przed sezonem graliśmy z nimi kilka meczy sparingowych i pokazały, że są mocne, a podczas rozgrywek udowodniły to swoją postawą na boiskach. Nie mamy co liczyć na łatwą przeprawę, ale myślę, że to właśnie będzie taki moment, dzięki któremu wbijemy się w naszą zwycięską formę i ruszymy tak mocno, żeby to starczyło na play-off.
W dzisiejszym spotkaniu widać było, że gra w drużynie z Dąbrowy zaczyna się z powrotem kleić. Z tych ostatnich trzech spotkań ten mecz był Waszym najlepszym. Czy potrafi Pani odpowiedzieć czym był spowodowany ten kryzys?
- Trudno powiedzieć, ale myślę, że to mogą być skutki Ligi Mistrzyń. Grałyśmy jeden mecz za drugim, kilka razy miałyśmy prawdziwy siatkarski maraton, a dla niektórych z nas to był pierwszy taki ciężki sezon i być może nie jesteśmy jeszcze do tego przyzwyczajone i przygotowane. Liga Mistrzyń była dla nas przetarciem przed następnymi sezonami, a doświadczenie, które zebrałyśmy jestem pewna, że zaprocentuje już niedługo. Ważne też jest, że ten dołek przytrafił nam się tuż przed play-off, a nie już w ich trakcie, dzięki temu mamy jeszcze trochę czasu, aby powrócić do normalnej formy.
Powszechnie wiadomo, że coraz częściej na halach znajdują się współpracownicy trenera reprezentacji Polski. Pani jest jedną z zawodniczek, którą Jerzy Matlak obserwuje. Czy możemy poznać zdanie Krystyny Strasz na ten temat?
- Nie przywiązuję zbytniej uwagi do tego, w tej chwili najbardziej skupiam się, żeby wrócić do swojej właściwej formy i pomóc klubowi w nadchodzących meczach.
Grzegorz Bargieła: Porażka po wyrównanym meczu, jednak widać jak Wasza forma pnie się ku górze, a Wy wychodzicie z kryzysu.
Magdalena Śliwa: Ja się bardzo cieszę, że uwierzyłyśmy z powrotem w to, że możemy grać i wygrywać oraz cieszyć się tą siatkówką. Niewątpliwie przyjazd do Łodzi był dla nas bardzo ważny, a w gdzieś tam w głowach siedziały te porażki, które zanotowałyśmy we wcześniejszych meczach. Przegrałyśmy, ale zachowałyśmy to trzecie miejsce, co było dla nas bardzo ważne. Myślę, że gra była dziś wyrównana, a my przy odrobinie szczęścia mogłyśmy wygrać to spotkanie 3:1, bo w trzecim secie miałyśmy przewagę, ale niestety zabrakło tego czegoś co przełożyłoby się na zwycięstwo w tej partii, ale ja osobiście jestem zadowolona.
Zadam teraz pytanie, które wcześniej zadałem Krystynie Strasz. Czym ten dołek mógł być spowodowany? Gdzie możemy szukać źródeł tego kryzysu?
- Na pewno na to wszystko wpływ może mieć nadmierna ilość meczy rozgrywanych ostatnimi czasy. Przez Ligę Mistrzyń zaburzył nam się troszkę harmonogram i cały cykl treningowy. Każdy tydzień nie wyglądał już tak samo i jednakowo, tak jak inne zespoły mogły sobie spokojnie popracować. U nas były te mecze w tygodniu, do tego dochodziły jeszcze podróże i tego czasu na trening było zdecydowanie mniej i gdzieś to musiało się odbić. Dobrze, że to się odbiło przed fazą play-off i wierzę w to, że teraz będziemy mocno pracować po to aby w lidze osiągnąć jak najwięcej.
Czy prawdziwe będzie stwierdzenie, że dzisiejsza porażka smakuje jak zwycięstwo?
- Tak myślę, że tak. Humor miałyśmy i w piątym secie już się rozluźniłyśmy. Myślałyśmy też, że Łódź nie będzie grała i troszeczkę zabrakło. Cieszę się, że dziewczyny, które stały w kwadracie dzisiaj weszły na boisko i mogły w mniejszym czy większym stopniu przyczynić się do trzeciego miejsca, które wywalczyłyśmy na koniec rundy.
Tak jak Pani powiedziała, utrzymałyście trzecią lokatę, ale ten wynik może smakować jeszcze bardziej, gdyż przedsezonowe założenia zakładały zajęcie miejsca czwartego. Wprawdzie teraz rozpoczyna się prawdziwa rywalizacja, ale tym wyczynem potwierdzacie to, że jesteście trzecią siłą PlusLigi Kobiet.
- Tak, na pewno. Gdybyśmy zajęły czwarte miejsce po play-off to i tak byłby już sukces, bo jest miejsce wyżej od poprzedniego sezonu, ale wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i wielokrotnie pokazałyśmy, że potrafimy z mocnymi przeciwnikami naprawdę dobrze grać i wygrywać, więc tutaj wszystko jest otwarte. Nie mniej jednak przypominam, że faza play-off rządzi się swoimi prawami i odpukać jakaś dolegliwość jednej z zawodniczek może każdemu pokrzyżować szyki.
W najbliższą środę mecz Pucharu Polski z Treflem Sopot. Mecz szczególny dla Pani, bo polska siatkówka już dawno nie przypomina sobie pojedynku matki przeciwko córce.
- (śmiech) Będzie ciężko i ciekawie zarazem. Z córką mam kontakt codziennie i one chcą bardzo wygrać, ale my też chcemy tak samo bardzo zwyciężyć. Pozytyw tego meczu jest taki, że rodzina siedząca na trybunach na pewno będzie się cieszyła ze zwycięstwa, czyjego zwycięstwa to już zobaczymy po meczu.
Grzegorz Bargieła - inf. własna |
| | | | |
| | | | | |   MKS na trzecim miejscu! Czekamy na rywala 2010-03-14 12:00:00 | >>> <<< | W spotkaniu ostatniej kolejki fazy zasadniczej ENION Energia przegrał po bardzo wyrównanym meczu na parkiecie Budowlanych Organiki Łódź. Dąbrowianki mimo porażki wykonały swój plan minimum na ten mecz i utrzymały trzecią lokatę w tabeli PlusLigi Kobiet i to one zmierzą się w fazie play-off z zespołem, który zajmie szóste miejsce. MKS Dąbrowa Górnicza ewidentnie zapomniał już o porażkach, które miały miejsce w ostatnich tygodniach i kwestią czasu pozostaje, kiedy podopieczne Waldemara Kawki wrócą do swojej najwyższej formy. >>> Stawką tego meczu było trzecie miejsce w tabeli. W gorszej sytuacji były Budowlane, musiały wygrać ten mecz za trzy punkty. Każdy inny wynik przekreślał ich szanse na trzecią lokatę. Nic dziwnego, że od razu rzuciły się do szaleńczego ataku. Już na pierwszą przerwę techniczną schodziły z wysokim, pięciopunktowym prowadzeniem (8:3). Bardzo szybko rozstrzygnęły losy tej partii, nie dały się zbliżyć rywalkom. Z każdą kolejną chwilą ich przewaga się powiększała, aż w końcu wygrały tą partię do 17. Na twarzach łodzianek było widać wielką determinację. Wydawało się, że tak wysoki wynik to dopiero początek dążeń tej ekipy po szybkie zwycięstwo.
Jednak w drugiej odsłonie do głosu doszły przyjezdne. To one stworzyły sobie dwupunktową przewagę na pierwszej przerwie technicznej (8:6). W kolejnych akcjach potwierdziły tylko, że tak łatwo skóry nie oddadzą. Szczególnie Agata Pura i Aleksandra Liniarska pociągnęły swój zespół i MKS powiększył swoją przewagę do czterech oczek (16:12). Ta część seta okazała się kluczowa, ponieważ później obie ekipy grały niemal punkt za punkt. Dąbrowianki nie pozwoliły sobie odebrać zwycięstwa w tej partii, wygrały ją do 22 i doprowadziły do remisu.
Przyjezdne kontynuowały swoją dobrą grę z poprzedniego seta, choć na samym początku trochę zaspały (1:4). Ale wiedziały, że ta partia może zdecydować o trzecim miejscu w tabeli. Doprowadziły do remisu i Budowlane ponownie musiały włożyć dużo sił by odskoczyć rywalkom. Ale nieoczekiwanie, po pierwszej przerwie technicznej gospodynie się rozluźniły. MKS odskoczył na siedem punktów (16:9) i wydawało się, że przyjezdnym już nic złego nie może się zdarzyć. Gospodynie mozolnie odrabiały straty, ale i tak to podopieczne Waldemara Kawki były bliżej zwycięstwa (23:21). Wtedy nastąpił przestój w ekipie z Dąbrowy Górniczej. Budowlane wygrały 25:23 i objęły prowadzenie w meczu 2:1.
Taki obrót wydarzeń na parkiecie najwyraźniej podburzył podopieczne Kawki. Ambicje przyjezdnych zostały mocno podrażnione. Jeszcze do pierwszej przerwy technicznej nic nie zapowiadało klęski Budowlanych (8:7). Ale później z minuty na minutę MKS powiększał swoją przewagę. Nikt nie był w stanie go zatrzymać. Pędząca lokomotywa z Dąbrowy Górniczej rozniosła rywalki do 16 i było jasne, że łodzianki mogą się pożegnać z trzecim miejscem w tabeli.
Tie-break był jedynie formalnością. Ktoś go musiał wygrać, a ktoś przegrać. Cała stawka tego meczu została już zgarnięta. Nic dziwnego, że emocje trochę opadły, a przyjezdne nie rozluźniły się w walce o zwycięstwo. Od początku rosła przewaga gospodyń, ostatecznie mecz zakończyły przy stanie 15:12.
Organika Budowlani Łódź - ENION Energia MKS Dąbrowa Górnicza 3:2
(25:17, 22:25, 25:23, 16:25, 15:12)
Sklady drużyn:
Budowlani Łódź: Kosek, Bryda, Szełukina, Pluta, De Paula, Zaroślińska, Ciesielska (libero) oraz Teixeira, Koczorowska, Niemczyk.
MKS Dąbrowa Górnicza: Pura, Liniarska, Szczurek, Walawender, Śliwa, Gajgał, Strasz (libero) oraz Haładyn, Sieczka, Sadowska, Wilczyńska.
*źródło: SportoweFakty.pl |
| | | | |
| | | | | |   Ostatni pojedynek w sezonie zasadniczym 2010-03-11 22:15:03 | >>> <<< | W ostatnim meczu fazy zasadniczej PlusLigi Kobiet ENION Energia MKS Dąbrowa Górnicza udaje się do Łodzi na mecz z tamtejszymi Budowlanymi. Stawką spotkania będzie zajęcie 3 miejsca w tabeli przed rundą play-off >>>
Przed sobotnim spotkaniem obie drużyny będą chciały zmazać plamy za zeszłotygodniowe porażki. Łodzianki uległy Stali Mielec 0:3 natomiast dąbrowianki, takim samym wynikiem we własnej hali przegrały z Centrostalem Bydgoszcz. Mecz zapowiada się szczególnie emocjonująco jeśli spojrzymy w ligową tabelę. Obie ekipy dzieli zaledwie 2 punkty i jeśli gospodynie wygrają „za 3 punkty” to zamienią się miejscami z dąbrowską ekipą przed decydującą fazą sezonu, ale warto wspomnieć, że zawodniczkom z Zagłębia do upragnionego celu brakuje zaledwie 1 „oczka”.
Kto zapewni sobie lepszy start fazy play-off?
Tego dowiemy się już w sobotę 13.03.2010r. o godz. 17:00
Michał Paździerski - inf. własna. |
| | | | |
| | | | | | Dzień Kobiet 2010-03-08 12:00:00 | | Jest pewien dzień w roku podczas którego, wszyscy mężczyźni zgodnie twierdzą, że życie bez nich byłoby nudne, a świat byłby mało kolorowy. Kobiety bo o nich mowa obchodzą dziś swoje święto i mimo, że potocznie mówi się o nich, że są płcią słabszą w wielu sytuacjach tego nie widać. Przykładem na to może być drużyna MKS Dąbrowa Górnicza. Dlatego całej dwunastce dziewczyn broniących barw drużyny z Zagłębia Dąbrowskiego wszyscy kibice oraz administracja strony www.mks.dabrowa.pl pragną złożyć szczere życzenia:
Z okazji Dnia Kobiet, pragniemy złożyć Wam życzenia,
wszystkiego najlepszego, dużo szczęścia, by codziennie
uśmiech na twarzach Waszych gościł, tak samo często,
jak w tym dniu. Bądźcie zawsze szczęśliwe, złym losom
nieznane, uprzejme, czułe, tkliwe, przez wszystkich kochane! |
| | | | |
| | | | | | Jerzy Matlak oglądał grę dąbrowskich siatkarek 2010-03-08 10:00:00 | >>> <<< | Podczas sobotniego meczu z Centrostalem Bydgoszcz wśród widowni, która przyszła do hali "Centrum" oglądać rywalizację obu drużyn obecny był również trener reprezentacji Polski siatkarek Pan Jerzy Matlak, który zgodził się odpowiedzieć na nasze pytania.
>>>
Grzegorz Bargieła: Dzisiejsze spotkanie stało na średnim siatkarskim poziomie, jak trener reprezentacji Polski oceni ten mecz?
Jerzy Matlak: Ja bym powiedział nawet, że bardzo średnim, ale głównie w wykonaniu Dąbrowy Górniczej, bo Bydgoszcz zagrała super spotkanie. Centrostal wygrał bezdyskusyjnie z dużą przewagą we wszystkich elementach gry, natomiast MKS ma jakieś bardzo dziwne, a nawet szalone kłopoty ze swoją grą. Ponieważ zbiegło się to z końcówką występów dąbrowskiego zespołu w Lidze Mistrzyń to podejrzewam, że jest to swego rodzaju odreagowanie po tych rozgrywkach. Wygląda to tak jakby zawodniczki zafundowały sobie psychiczny odpoczynek i zupełnie zapomniały, że jeszcze poza pucharami europejskimi grają w LSK, w której są trzecią drużyną. Dąbrowa musi się szybko, naprawdę szybko pozbierać bo nawet nie porażka, ale jej styl jest dla tego zespołu zdumiewający.
Czy spodziewał się Pan takiego wyniku?
- Nie, zdecydowanie nie. Widziałem Dąbrowę grającą w Pile źle i byłem pewny, że się ockną po tym prysznicu jaki je tam spotkał. Myślałem, że się „pozbierają”, ale widać, że na ich nieszczęście ta choroba jest jakaś dłuższa.
O Dąbrowie Górniczej już kilka słów padło, a co powie Pan na temat Centrostalu?
- One inaczej do tego spotkania podchodziły, im w pewnym momencie nawet widmo baraży spojrzało w oczy i w tym meczu zebrały się i zagrały bardzo dobrze. W odniesieniu tego zwycięstwa ewidentnie pomogła im zupełnie zła postawa gospodyń, co skutecznie wykorzystały.
Czy mimo tych porażek uważa Pan, że zespół z Dąbrowy Górniczej, lub też drużyna z Łodzi ma szansę włączyć się do walki o najwyższe cele, a więc Puchar czy Mistrzostwo Polski?
- Tak, ale tylko pod warunkiem kiedy będą grały tak jak grały wcześniej, z czasów kiedy rozgrywały najlepsze mecze i zaprezentują równy, dobry poziom przez dłuższy okres, który im taką szansę stworzy, bo w dzisiejszym meczu nie porażka martwi, bo ona każdemu może się przytrafić, ale jej styl. ENION mając aspiracje medalowe natychmiast musi poprawić swoją grę, powinna nastąpić pełna mobilizacja, żeby nie straciły tego dobrego, na co tak ciężko przez cały sezon pracowały.
Czy któraś z zawodniczek, która wystąpiła w tym meczu ma szansę zadebiutować w narodowej reprezentacji?
- Właśnie po to jeżdżę po całej Polsce, żeby takie zawodniczki znaleźć. Takie obserwację prowadzę nie tylko od tego roku, ale również jako trener Piły rozglądałem się i patrzyłem co się dzieje na tym siatkarskim podwórku. Nie chcę też wydawać opinii po jednym gorszym czy słabszym meczu. Trzeba poczekać do końca sezonu, bo po takim spotkaniu to rzeczywiście nie byłoby kogo wybrać stąd, ale ja na pewno nie sugeruję się takimi pojedynczymi meczami. Trzeba poczekać, aż Dąbrowa wyjdzie z tego dołka, pozbierają się i będziemy myśleć. Wybór zawodniczek do dwóch reprezentacji w Polsce jest trudny, bo żeby znaleźć około trzydziestu osób o których z ręką na sercu bym powiedział, że się nadają to naprawdę jest wielki kłopot. Dlatego trzeba mieć nadzieję, że Dąbrowa szybko złapie swój rytm, a zawodniczki będą grały tak jak je na to stać, a nie tak jak niektóre z nich zagrały w meczu z Bydgoszczą.
Grzegorz Bargieła - inf. własna |
| | | | |
| | | | | | Bydgoszczanki zagrały z dużą wola walki 2010-03-06 22:26:00 | >>> <<< | Na pomeczowej konferencji prasowej obaj szkoleniowcy krytykowali postawę kibiców w dzisiejszym spotkaniu. Trener miejscowych Waldemar Kawka mówił: Dużo dla tego klubu zrobiłem i robię żeby w ten sposób mnie potraktować. Okazuje się, że w trudnych momentach nawet kibice potrafią wbić nóż w plecy. Więcej poniżej >>>
Ewa Kowalkowska (kapitan GCB Centrostal Bydgoszcz):
Komentarz może być tylko taki, że jesteśmy bardzo szczęśliwe że wygrałyśmy to spotkanie, dopisałyśmy 3 pkt w tabeli i przesunęłyśmy się wyżej, a to dla nas bardzo ważne. Dzisiejszy mecz oceni trener, a ja się cieszę że wreszcie zagrałyśmy na takim poziome emocji który pozwoli nam wykorzystać nasze umiejętności i możliwości. W końcu to pokazałyśmy i ja mam nadzieję, że zespół będzie się bił do ostatniej kropli krwi. Nie myślałam, że wygramy tu 3:0. We własnym gronie prowadziłyśmy rozmowy, które miały pomóc nam do końca uwierzyć w nasze umiejętności i wykorzystać je na boisku. Myślę, że było to nasze główne zadanie od ładnych paru dni, bo tak samo nastawiałyśmy się na Łódź i tam nam niestety nie wyszło. Po meczu z Łodzią trzeba było pozbierać zespół i wmawiać sobie i koleżankom, że potrafimy, możemy i dzisiaj to przyniosło efekt i myślę, że teraz ze spokojniejszą głową będziemy dalej pracować i walczyć . Mimo, że do końca 1 mecz to w tabeli może się wiele zdarzyć.
Magdalena Śliwa (kapitan Enion Energii MKS Dąbrowa Górnicza):
Gratuluje Bydgoszczy bardzo dobrego spotkania, bo zagrały z wielką wolą walki, czego niestety u nas zabrakło. Zostaje nam pojedynek z Łodzią, musimy się „sprężyć” , walczyć i wygrać .
Piotr Makowski (trener GCB Centrostal Bydgoszcz):
Ja chciałem podziękować dziewczynom. Przed Łodzią wykonały wielką pracę w głowach, ale tam to jeszcze nie wypaliło. Mimo tego, że graliśmy w troszeczkę innym składzie, ale razem z całą dwunastką zawodniczek żyliśmy w dosyć dużym stresie, bo dawno się nie zdarzyło żeby mieć 18pkt i być zagrożonym w lidze. Dla Moniki Smak i Kasi Wysockiej olbrzymie słowa uznania, że z nami pracowały i wytrzymywały to wszystko. Na pewno łatwiej było zagrać Janie [Sawoczkina]i Dominice, [Nowakowska] które w innych meczach siedziały na ławce jako rezerwowe. Dlatego myślę, że dało to fajny efekt i cieszę się, że odpaliło. Wszystkie 12 dziewczyn są potrzebne i mam nadzieję że w Play-Offach zagramy o trochę wyższe cele niż dotychczas, zespół się odrodzi. Chciałbym powiedzieć trenerowi Kawce i Magdzie Śliwie, że w tym roku dla tych kibiców zrobili tak wiele np. w Lidze Mistrzów, że to co słyszałem na koniec mi się nie podoba. Trzeba być z zespołem na dobre i na złe, a nie tylko wtedy kiedy jest dobrze. Wiemy to doskonale, ponieważ w tym sezonie to przerabialiśmy, ale nasi kibice nigdy się od nas nie odwrócili. I chciałbym żeby kulturę, którą tutaj w Dąbrowie kibice wykazywali , żeby ją zachować, bo nawet te gwizdy czy teksty są niezasłużone. Zespół gra, tak jak pozwala mu inny. My graliśmy bardzo dobrze i tyle. To jest sport i trzeba to zrozumieć.
Waldemar Kawka (trener Enion Energii MKS Dąbrowa Górnicza):
Gratuluje drużyny z Bydgoszczy dobrej postawy w dzisiejszym meczu. Piotr [Makowski] wiele powiedział. Bydgoszcz zagrała jeden z lepszych meczów w tym sezonie. Poziom zaangażowania, ambicji, umiejętności i szczęścia był dzisiaj naprawdę wysoki i grało nam się ciężko. Z jednej strony przegraliśmy bo Bydgoszcz na niewiele nam pozwoliła a druga rzecz jest taka, że nie idzie nam gra w drugim meczu. Zastanowimy się wspólnie nad tym dlaczego tak jest. Mam taką teorię, o której mówiliśmy przed sezonem, że może to być koszt pewnego „zmęczenia materiału” i to w ostatnich meczach widać. Jeśli cały zespół nie gra to coś jest nie tak. Nie było dzisiaj zawodniczki która potrafiłaby zagrać. Myślę, że to jest niestety kosztem tak dużej liczby rozegranych meczów. Naszym zadaniem jest teraz odbudować się i walczyć dalej. Do Łodzi pojedziemy powalczyć na luzie, to będzie mecz decydujący o trzecim i czwartym miejscu w tabeli. To co Piotr powiedział, to jest trochę zawód, dla mnie osobiście ze strony naszego klubu kibica. Różne myśli do głowy przychodzą. Myślę, że za dużo dla tego klubu zrobiłem i robię żeby w ten sposób mnie potraktować. Myślę, że w tej chwili w Dąbrowie wszyscy wiedzą kiedy wziąć czas, kiedy zrobić zmianę, która zawodniczka się nie nadaje a która się nadaje. Nie chcę na ten temat mówić, bo z kolei kibice przez cały sezon udowadniają, że są wspaniali, ale okazuje się, że w trudnych momentach potrafią wbić nóż w plecy.
Michał Paździerski - inf. własna |
| | | | |
| | | | | |   Pozostał już tylko mecz z Organiką Łódź 2010-03-06 22:25:36 | >>> <<< | W meczu, który miał okazać się tym przełomowym dąbrowskie siatkarki niestety uległy we własnej hali ekipie Centrostalu Bydgoszcz. Po fantastycznej serii spotkań w styczniu i w pierwszej połowie lutego MKS Dąbrowa Górnicza wyraźnie boryka się z dziwnymi problemami. Porażka jest bolesna, jednak trzeba pamiętać o tym, że na boisku grają ludzie, a nie maszyny. Najlepszą zawodniczką spotkania została wybrana rozgrywająca zespołu gości Jana Sawoczkina.
>>>
Początek spotkania to typowe "badanie przeciwnika". Po jednej i drugiej stronie siatki w poczynaniach zawodniczek można było dostrzec nerwowość. O ile skuteczność w ataku pozostawiała wiele do życzenia, o tyle można było zaobserwować fantastyczne widowisko w obronie, gdzie raz po raz zawodniczki "wyciągały" piłki, które można było zakwalifikować jako te nie do obrony. Po pierwszej przerwie technicznej, wyższy bieg wrzuciły siatkarki znad Brdy. W jednym ustawieniu zdobyły one 6 punktów. Dużą rolę przy tej sytuacji odegrała Dominika Kuczyńska, która trudną zagrywką sprawiła wiele problemów dąbrowiankom. Widząc co się dzieje na boisku trener MKS Dąbrowa Górnicza próbował interweniować, jednak słowa otuchy i mobilizacji Waldemara Kawki nie znalazły przełożenia na grę siatkarek. W końcowej fazie seta przyjezdne jeszcze bardziej "odjechały" gospodyniom i stało się jasne, że na prowadzenie wyjdzie Centrostal. Premierową odsłonę zakończyła środkowa zespołu z Wielkopolski - Dominika Kuczyńska.

Początek drugiej partii rozwijał się w podobny sposób co pierwszy set. Dąbrowianki nie mogąc złapać właściwego rytmu gry wyraźnie odstawały od rywalek. W szeregach ekipy z Dąbrowy Górniczej panował chaos co skutecznie wykorzystywały przyjezdne, które po gwoździu Dominiki Kuczyńskiej prowadziły na przerwie technicznej 8:5. Po wznowieniu gry gospodynie złapały oddech i doprowadziły szybko do remisu (9:9). Analizując grę z ławki trenerskiej, trener Piotr Makowski zdecydował się poprosić o czas, podczas którego zmobilizował swoje zawodniczki na tyle skutecznie, że te postawiły wysoki blok i systematycznie kończyły kontry. Na efekty nie trzeba było długo czekać, bo przyjezdne podczas drugiej przerwy technicznej prowadziły 16:12. ENION w końcówce seta próbował jeszcze odmienić losy tej partii, jednak w ataku błyszczały siatkarki Centrostalu – Ewa Kowalkowska oraz Dominika Kuczyńska. Nic nie zmieniło też pojawienie się na boisku Marzeny Wilczyńskiej.

Trzeci set rozpoczął się tak jak wszyscy kibice w hali Centrum sobie życzyli. Dzięki dwóm asom serwisowym Eweliny Sieczki oraz skutecznym bloku środkowej reprezentacji Polski Katarzyny Gajgał na tablicy wyników wyświetlano wynik 4:1 dla MKS Dąbrowa Górnicza. Zastępca trenera Jerzego Matlaka, który również był obecny podczas tego spotkania poprosił wtedy o czas. Dąbrowianki zdając sobie sprawę z tego, że jest to set o "być albo nie być" nie przejęły się przerwą na żądanie Piotra Makowskiego i prowadziły na pierwszej przerwie technicznej. Kolejne akcje były bardzo wyrównane. Jedna i druga drużyna starała się nie popełniać błędów własnych, dzięki którym przeciwniczki mogłyby uciec. Druga przerwa techniczna, na której ENION Energia prowadził 16:14 nastąpiła po skutecznym ataku Małgorzaty Lis. Przebieg trzeciej odsłony od samego początku zwiastował nerwową końcówkę i taka też była. Katarzyna Gajgał, która po swoim firmowym ataku powiększyła przewagę dąbrowianek do 3 "oczek" (19:16), tchnęła w serca kibiców nadzieję na pozytywne zakończenie tego meczu. Jednak o tym co stało się na finiszu gospodynie pewnie chciałyby jak najszybciej zapomnieć. MKS ostatecznie przegrał trzeciego seta 21:25.
Trzeba przyznać, że zespołowi ENION Energii ostatnie kilka spotkań nie wyszło, ale nie to jest najważniejsze. Mianowicie istotną rolę odgrywa fakt, że dziewczyny z Zagłębia Dąbrowskiego nadal są w gronie najlepszych siatkarek w Polsce. Jak same zapowiadają to nie koniec walki w tym sezonie i z całą pewnością będą chciały udowodnić swoją klasę w najbliższych spotkaniach. Trzeba się też zastanowić czym spowodowana jest ta słabsza forma zespołu. Jedyną sensowną odpowiedzią, prawdopodobnie jest to, że poprzez dalekie podróże po całej Europie i godne rywalizowanie z najlepszymi klubami Starego Kontynentu przyszedł moment pewnego zmęczenia i zadyszki. Można mieć tylko nadzieję, że owy moment nie będzie trwał długo, a zawodniczki z Dąbrowy Górniczej skutecznie powalczą o zwycięstwo już w najbliższym spotkaniu w Łodzi
MKS Dąbrowa Górnicza - Centrostal Bydgoszcz 0:3
(14:25, 18:25, 21:25)
MVP: Jana Sawoczkina
Składy drużyn:
MKS Dąbrowa Górnicza: Liniarska, Sadowska, Szczurek, Sieczka, Haładyn, Gajgał, Strasz (libero) oraz Lis, Pura, Wilczyńska i Walawender
Centrostal Bydgoszcz: Kuczyńska, Kowalkowska, Mróz, Polak, Kuligowska, Sawoczkina, Nowakowska (libero)
Widzów: ok. 1500
Pełna fotorelacja dostępna jest w GALERII
Grzegorz Bargieła - inf. własna. |
| | | | |
| | | | | | Siatkówka stała się dla mnie priorytetem życiowym 2010-03-06 13:30:00 | >>> <<< | Jeszcze kilka lat temu była mało znaną siatkarką, która swoją sumienną pracą próbowała się przebić do grona najlepszych. Jeszcze rok temu nie spodziewała się, że będzie miała możliwość reprezentowania Polski i swojego klubu na arenie międzynarodowej. Obecnie, choć nie przyznaje się do tego jest nadzieją polskiej siatkówki, a jej skromność przekracza wszelkie granice. Marta Haładyn, bo o niej mowa, zgodziła się odpowiedzieć na kilka pytań. >>> Grzegorz Bargieła: Marta Haładyn - „młoda, perspektywistyczna zawodniczka” oraz „nadzieja rozegrania polskiej reprezentacji”. To dwie najpopularniejsze „metki”, które ciągną się za Panią. Zgadza się Pani z tym?
Marta Haładyn: Jeśli chodzi o mnie to przede wszystkim staram się robić swoje. Na pewno to jest rola mediów kreować takie „metki”, czasami są one pozytywne, a czasami negatywne, dlatego trzeba zachować dużo pokory. Przede mną jeszcze bardzo dużo pracy, nie mniej jednak jest to bardzo miłe gdy ktoś tak mówi o mnie i docenia moje występy, ale zdecydowanie to nie jest tak, że czuje się nadzieją polskiej kadry. Mam nadzieję, że za jakiś czas będę mogła udowodnić to, że przydaję się polskiej siatkówce, jednak do tego obecnie jeszcze długa droga.
Czy pamięta Pani dzień, w którym zdecydowanym głosem powiedziała Pani „Tak, będę siatkarką!”?
- Tak, oczywiście. Motywował i zachęcał mnie przez cały czas trener Zachęba. Jest to człowiek, który zajmuje się szkoleniem najmłodszych drużyn dziewczęcych Gwardii Wrocław. To właśnie ten Pan cały czas we mnie wierzył i uparcie walczył o moją osobę. Przyjechał do nas do domu, rozmawiał i przekonywał moich rodziców i mogę powiedzieć, że gdyby nie on to pewnie nie grałabym zawodowo w siatkówkę. Dlatego w tym miejscu chciałabym móc podziękować mu za to.
Można by rzec „Vivat trener Zachęba”. A co później jak już „wyłowił” Panią ten człowiek? Jak przebiegała dalsza przygoda z siatkówką?
- Prawda jest taka, że miałam dużo szczęścia, że pochodzę z Wrocławia. Gwardia ma bardzo dobry system szkolenia młodzieży od młodziczek do juniorek starszych, a pracujący tam trenerzy robią naprawdę fantastyczną robotę. Co przełożyło się choćby na to, że trzykrotnie z rzędu sięgałyśmy po Mistrzostwo Polski.
Miała Pani też pewien etap swojej sportowej kariery w SMS Sosnowiec. Biorąc pod uwagę to, że gra Pani w zespole z Dąbrowy Górniczej można powiedzieć, że Zagłębie Dąbrowskie jest już Pani znane. Jakie wspomnienia wiąże Pani z tamtym okresem?
- W Szkole Mistrzostwa Sportowego spędziłam dwa wspaniałe lata. Tamten okres również był jak najbardziej pozytywny w moim życiu, jednak o wiele trudniejszy od poprzednich. Być tak jakby zamkniętą w jednym budynku i całkowicie podporządkować się siatkówce nie jest łatwe, a już szczególnie w czasie licealnym. Mimo wszystko nie uważam aby to był czas stracony, bo wiele mnie to nauczyło pod względem siatkarskim jak i mentalnym. Krótko mówiąc jestem zadowolona z takiego kroku, gdyż tym posunięciem otwarła mi się droga do kadry juniorek, a na dodatek z niektórymi dziewczynami pozostaje w bardzo dobrym kontakcie do dziś (śmiech). W tamtym okresie siatkówka stała się dla mnie priorytetem życiowym i nie było już mowy o czymś innym.
Dlaczego w końcu sport? Dlaczego nie dziennikarstwo, które przecież tak Panią interesowało?
- Ja mam sport we krwi (śmiech). Moi rodzice to również sportowcy i od małej miałam do czynienia z piłką. Poza tym siatkówka jak powiedziałam wcześniej to moje życie.
W Gwardii Wrocław zdołała Pani wypracować sobie renomę, dzięki której działacze MKS Dąbrowa Górnicza postanowili skorzystać z Pani usług. Czy ten krok uważa Pani za awans sportowy?
- Myślę, że tak. Ja we Wrocławiu miałam taką sytuację, że często nie miałam zmienniczki, bo koleżanki miały czy to kontuzje czy inne problemy zdrowotne i musiałam występować niezależnie od tego jak wyszedł mi mecz, czy był on dobry czy zły. W tamtych chwilach niewątpliwie ogromną rolę w mojej karierze odegrał trener Błaszczyk, który pracował razem ze mną, abym się przełamała i mogła zacząć pokazywać się od tej lepszej strony. Myślę, że tamta sytuacja wzmocniła mnie i troszkę inaczej zaczęłam podchodzić do tego wszystkiego na tyle, że z roku na rok zaczęłam się czuć coraz pewniej. Wtedy ktoś z zarządu Dąbrowy Górniczej dostrzegł to i klub wykupił moją kartę, dzięki czemu reprezentuje teraz barwy ENION Energii.
W Dąbrowie Górniczej zaliczana jest Pani do grona „młodych wilczyc”. Czy w klubie ze względu na różnicę wieku jakie występują pomiędzy niektórymi z Was dobrze się dogadujecie?
- Ja naprawdę się nie spodziewałam, że tak fajnie, może się ułożyć tutaj współpraca. Teraz kiedy jestem z zespołem już pół roku mogę powiedzieć, że atmosfera jest dobra i mam nadzieję, że również to widać na boisku. Cieszę się, że tak wszystko się poukładało, tym bardziej, że troszkę się tego obawiałam.
Przed zbliżającą się fazą play-off skomplikowałyście sobie sytuację, bo gdy BKS Bielsko – Biała przyjeżdżał do Dąbrowy, to MKS miał 7 punktów przewagi nad Organiką Łódź, natomiast obecnie to już tylko 2 „oczka”. Pytanie jest krótkie, mianowicie co się dzieje?
- Paradoks tego wszystkiego polega na tym, że o takiej sytuacji zaważył ten ostatni mecz z Piłą. No cóż, mamy teraz nerwową końcówkę, ale z drugiej strony tak właśnie nieobliczalny jest sport. My nie boimy się tego, że musimy walczyć z Bydgoszczą, czy nawet bić się o to trzecie miejsce z Łodzią. Będzie co będzie, ale mam nadzieję, że to my będziemy ostatecznie zajmować trzecią lokatę (śmiech). Tak naprawdę to nie ma to znaczenia, czy mamy przewagę czy nie. My wychodzimy na boisko i chcemy każde spotkanie wygrać.
Mecz w Łodzi na ich terenie będzie niewątpliwie jednym z najciekawszych, ale też jednym z najtrudniejszych spotkań w sezonie.
- Tak, zgadzam się z tym, szczególnie, że one wygrały u nas 3:0, ale kiedy dojdzie do tego meczu wyjdziemy na parkiet z nastawieniem bojowym, po to aby zrewanżować się Organice. Dziś już wiemy, że trzeba z nimi zagrać inaczej niż ostatnio. Jesteśmy również bogatsze o doświadczenia, zatem wynik jest sprawą otwartą. Wszystkim kibicom mogę obiecać to, że tego spotkania na pewno nie odpuścimy.
Wielkimi krokami zbliżają się rozstrzygnięcia w PlusLidze Kobiet, ale tak samo szybko zbliża się sezon reprezentacyjny, a Marta Haładyn jest wymieniana jako jedna z kandydatek do powołania. Co na ten temat ma do powiedzenia sama zainteresowana?
- Mówi się o kadrze A oraz kadrze B, ale w tej chwili nie myślę o tym kto dostanie powołanie, a kto nie. Teraz mamy do rozegrania tyle spotkań, że nierozsądne byłoby myślenie o tym kto będzie reprezentować Polskę. Obecnie skupiam się na rozgrywkach krajowych. Gdybym dostała jednak taką szansę to oczywiście starałabym się pokazać z jak najlepszej strony, chociaż nie ukrywam, że na tej pozycji jest bardzo duża konkurencja i trenerzy mają do wyboru szeroki wachlarz zawodniczek.
Grzegorz Bargieła - inf.własna |
| | | | |
| | | | | | Nowe materiały na mksdabrowa.tv 2010-03-05 22:02:36 | | Na stronie klubowej telewizji www.mksdabrowa.tv są dostępne nowe materiały filmowe. Tym razem na pytania odpowiadały: Magdalena Śliwa, Magdalena Sadowska oraz "czarny koń" ENION Energii Marzena Wilczyńska.
Serdecznie zapraszamy ! |
| | | | |
| | | | | |   O przełamanie złej passy 2010-03-04 07:32:59 | >>> <<< | W spotkaniu 17 kolejki PlusLigi Kobiet Enion Energia MKS Dąbrowa Górnicza podejmie GCB Centrostal Bydgoszcz. Sobotni mecz będzie ostatnim w rundzie zasadniczej rozegranym w hali „Centrum” a co za tym idzie okazją do przerwania passy meczów bez zwycięstwa. >>>
W ostatnim czasie dąbrowiankom nie szło najlepiej. W ostatnich dwóch ligowych meczach notowały porażki i w sobotni wieczór za wszelka cenę będą chciały zmazać plamę, którą był mecz w Pile tydzień temu. Zawiedziona postawą była wtedy kapitan drużyny z Dąbrowy Górniczej: Żałuję, że zagrałyśmy tak słabo w tym meczu, bo przy lepszej naszej grze mogliśmy wygrać to spotkanie - twierdziła Magdalena Śliwa.
Zawodniczki znad Brdy również nie prezentowany się w ostatnim czasie najlepiej, przegrywając min. w ubiegły poniedziałek 3:0 w Łodzi z tamtejszymi Budowlanymi. Goście sobotniego spotkania są w bardzo trudnej sytuacji, gdyż po szesnastu rozegranych kolejkach nadal nie są pewne gry w play-off. Obecnie zajmują ósmą pozycję, wyprzedzając znajdującą się na dziewiątym miejscu drużynę z Mielca tylko lepszym stosunkiem setów.
Natomiast zawodniczki z Zagłębia Dąbrowskiego są na drugim biegunie tabeli. Po ubiegłotygodniowym zimnym prysznicu, który zafundowały zawodniczki z Piły, MKS utrzymał trzecie miejsce w lidze, ale ma tylko 2 punkty przewagi nad czwartą w klasyfikacji ekipą z Łodzi. Patrząc na tabelę spotkanie to zapowiada się bardzo ciekawie, ponieważ oba zespoły pilnie potrzebują ligowych punktów i na pewno będą walczyć do ostatniej piłki.
Warto dodać że oba zespoły mają rachunki do wyrównania. MKS będzie chciał się zrewanżować za ubiegłoroczną porażkę w play-off, w tym za porażkę we własnej hali wykluczającą go z walki o medale. Bydgoszczanki zapewne chcą się rewanżować za grudniowy mecz rozegrany w Bydgoszczy, wtedy lepsze okazały się siatkarki z Zagłębia w stosunku 3:1.
Kto przełamie więc złą serię porażek?
Spotkanie rozpocznie się w sobotę 6 marca 2010 r. o godzinie 17:00.
Bilety:
10zł
5zł (ulgowy)
Michał Paździerski - inf. własna. |
| | | | |
| |
|
|
|
|
|
|