|
|
|
|
|
| |
Ostatnio rozegrany2010.03.06 17:00  | |  | | ENION Energia MKS Dąbrowa Górnicza | | GCB Centrostal Bydgoszcz | | | 0 : 3 |
(14:25,18:25,21:25) Najbliższy planowany2010.03.13 17:00  | |  | | KS Budowlani Organika Łódź | | ENION Energia MKS Dąbrowa Górnicza |
|
|---|
|
|
|
|
|
|
11 marca 2010, imieniny Erwiny Konstantyny Ludosławy |
|
|
|
Informacje i Aktualności
| | | | Dzień Kobiet 2010-03-08 12:00:00 | | Jest pewien dzień w roku podczas którego, wszyscy mężczyźni zgodnie twierdzą, że życie bez nich byłoby nudne, a świat byłby mało kolorowy. Kobiety bo o nich mowa obchodzą dziś swoje święto i mimo, że potocznie mówi się o nich, że są płcią słabszą w wielu sytuacjach tego nie widać. Przykładem na to może być drużyna MKS Dąbrowa Górnicza. Dlatego całej dwunastce dziewczyn broniących barw drużyny z Zagłębia Dąbrowskiego wszyscy kibice oraz administracja strony www.mks.dabrowa.pl pragną złożyć szczere życzenia:
Z okazji Dnia Kobiet, pragniemy złożyć Wam życzenia,
wszystkiego najlepszego, dużo szczęścia, by codziennie
uśmiech na twarzach Waszych gościł, tak samo często,
jak w tym dniu. Bądźcie zawsze szczęśliwe, złym losom
nieznane, uprzejme, czułe, tkliwe, przez wszystkich kochane! |
| | | | |
| | | | | | Jerzy Matlak oglądał grę dąbrowskich siatkarek 2010-03-08 10:00:00 | >>> <<< | Podczas sobotniego meczu z Centrostalem Bydgoszcz wśród widowni, która przyszła do hali "Centrum" oglądać rywalizację obu drużyn obecny był również trener reprezentacji Polski siatkarek Pan Jerzy Matlak, który zgodził się odpowiedzieć na nasze pytania.
>>>
Grzegorz Bargieła: Dzisiejsze spotkanie stało na średnim siatkarskim poziomie, jak trener reprezentacji Polski oceni ten mecz?
Jerzy Matlak: Ja bym powiedział nawet, że bardzo średnim, ale głównie w wykonaniu Dąbrowy Górniczej, bo Bydgoszcz zagrała super spotkanie. Centrostal wygrał bezdyskusyjnie z dużą przewagą we wszystkich elementach gry, natomiast MKS ma jakieś bardzo dziwne, a nawet szalone kłopoty ze swoją grą. Ponieważ zbiegło się to z końcówką występów dąbrowskiego zespołu w Lidze Mistrzyń to podejrzewam, że jest to swego rodzaju odreagowanie po tych rozgrywkach. Wygląda to tak jakby zawodniczki zafundowały sobie psychiczny odpoczynek i zupełnie zapomniały, że jeszcze poza pucharami europejskimi grają w LSK, w której są trzecią drużyną. Dąbrowa musi się szybko, naprawdę szybko pozbierać bo nawet nie porażka, ale jej styl jest dla tego zespołu zdumiewający.
Czy spodziewał się Pan takiego wyniku?
- Nie, zdecydowanie nie. Widziałem Dąbrowę grającą w Pile źle i byłem pewny, że się ockną po tym prysznicu jaki je tam spotkał. Myślałem, że się „pozbierają”, ale widać, że na ich nieszczęście ta choroba jest jakaś dłuższa.
O Dąbrowie Górniczej już kilka słów padło, a co powie Pan na temat Centrostalu?
- One inaczej do tego spotkania podchodziły, im w pewnym momencie nawet widmo baraży spojrzało w oczy i w tym meczu zebrały się i zagrały bardzo dobrze. W odniesieniu tego zwycięstwa ewidentnie pomogła im zupełnie zła postawa gospodyń, co skutecznie wykorzystały.
Czy mimo tych porażek uważa Pan, że zespół z Dąbrowy Górniczej, lub też drużyna z Łodzi ma szansę włączyć się do walki o najwyższe cele, a więc Puchar czy Mistrzostwo Polski?
- Tak, ale tylko pod warunkiem kiedy będą grały tak jak grały wcześniej, z czasów kiedy rozgrywały najlepsze mecze i zaprezentują równy, dobry poziom przez dłuższy okres, który im taką szansę stworzy, bo w dzisiejszym meczu nie porażka martwi, bo ona każdemu może się przytrafić, ale jej styl. ENION mając aspiracje medalowe natychmiast musi poprawić swoją grę, powinna nastąpić pełna mobilizacja, żeby nie straciły tego dobrego, na co tak ciężko przez cały sezon pracowały.
Czy któraś z zawodniczek, która wystąpiła w tym meczu ma szansę zadebiutować w narodowej reprezentacji?
- Właśnie po to jeżdżę po całej Polsce, żeby takie zawodniczki znaleźć. Takie obserwację prowadzę nie tylko od tego roku, ale również jako trener Piły rozglądałem się i patrzyłem co się dzieje na tym siatkarskim podwórku. Nie chcę też wydawać opinii po jednym gorszym czy słabszym meczu. Trzeba poczekać do końca sezonu, bo po takim spotkaniu to rzeczywiście nie byłoby kogo wybrać stąd, ale ja na pewno nie sugeruję się takimi pojedynczymi meczami. Trzeba poczekać, aż Dąbrowa wyjdzie z tego dołka, pozbierają się i będziemy myśleć. Wybór zawodniczek do dwóch reprezentacji w Polsce jest trudny, bo żeby znaleźć około trzydziestu osób o których z ręką na sercu bym powiedział, że się nadają to naprawdę jest wielki kłopot. Dlatego trzeba mieć nadzieję, że Dąbrowa szybko złapie swój rytm, a zawodniczki będą grały tak jak je na to stać, a nie tak jak niektóre z nich zagrały w meczu z Bydgoszczą.
Grzegorz Bargieła - inf. własna |
| | | | |
| | | | | | Bydgoszczanki zagrały z dużą wola walki 2010-03-06 22:26:00 | >>> <<< | Na pomeczowej konferencji prasowej obaj szkoleniowcy krytykowali postawę kibiców w dzisiejszym spotkaniu. Trener miejscowych Waldemar Kawka mówił: Dużo dla tego klubu zrobiłem i robię żeby w ten sposób mnie potraktować. Okazuje się, że w trudnych momentach nawet kibice potrafią wbić nóż w plecy. Więcej poniżej >>>
Ewa Kowalkowska (kapitan GCB Centrostal Bydgoszcz):
Komentarz może być tylko taki, że jesteśmy bardzo szczęśliwe że wygrałyśmy to spotkanie, dopisałyśmy 3 pkt w tabeli i przesunęłyśmy się wyżej, a to dla nas bardzo ważne. Dzisiejszy mecz oceni trener, a ja się cieszę że wreszcie zagrałyśmy na takim poziome emocji który pozwoli nam wykorzystać nasze umiejętności i możliwości. W końcu to pokazałyśmy i ja mam nadzieję, że zespół będzie się bił do ostatniej kropli krwi. Nie myślałam, że wygramy tu 3:0. We własnym gronie prowadziłyśmy rozmowy, które miały pomóc nam do końca uwierzyć w nasze umiejętności i wykorzystać je na boisku. Myślę, że było to nasze główne zadanie od ładnych paru dni, bo tak samo nastawiałyśmy się na Łódź i tam nam niestety nie wyszło. Po meczu z Łodzią trzeba było pozbierać zespół i wmawiać sobie i koleżankom, że potrafimy, możemy i dzisiaj to przyniosło efekt i myślę, że teraz ze spokojniejszą głową będziemy dalej pracować i walczyć . Mimo, że do końca 1 mecz to w tabeli może się wiele zdarzyć.
Magdalena Śliwa (kapitan Enion Energii MKS Dąbrowa Górnicza):
Gratuluje Bydgoszczy bardzo dobrego spotkania, bo zagrały z wielką wolą walki, czego niestety u nas zabrakło. Zostaje nam pojedynek z Łodzią, musimy się „sprężyć” , walczyć i wygrać .
Piotr Makowski (trener GCB Centrostal Bydgoszcz):
Ja chciałem podziękować dziewczynom. Przed Łodzią wykonały wielką pracę w głowach, ale tam to jeszcze nie wypaliło. Mimo tego, że graliśmy w troszeczkę innym składzie, ale razem z całą dwunastką zawodniczek żyliśmy w dosyć dużym stresie, bo dawno się nie zdarzyło żeby mieć 18pkt i być zagrożonym w lidze. Dla Moniki Smak i Kasi Wysockiej olbrzymie słowa uznania, że z nami pracowały i wytrzymywały to wszystko. Na pewno łatwiej było zagrać Janie [Sawoczkina]i Dominice, [Nowakowska] które w innych meczach siedziały na ławce jako rezerwowe. Dlatego myślę, że dało to fajny efekt i cieszę się, że odpaliło. Wszystkie 12 dziewczyn są potrzebne i mam nadzieję że w Play-Offach zagramy o trochę wyższe cele niż dotychczas, zespół się odrodzi. Chciałbym powiedzieć trenerowi Kawce i Magdzie Śliwie, że w tym roku dla tych kibiców zrobili tak wiele np. w Lidze Mistrzów, że to co słyszałem na koniec mi się nie podoba. Trzeba być z zespołem na dobre i na złe, a nie tylko wtedy kiedy jest dobrze. Wiemy to doskonale, ponieważ w tym sezonie to przerabialiśmy, ale nasi kibice nigdy się od nas nie odwrócili. I chciałbym żeby kulturę, którą tutaj w Dąbrowie kibice wykazywali , żeby ją zachować, bo nawet te gwizdy czy teksty są niezasłużone. Zespół gra, tak jak pozwala mu inny. My graliśmy bardzo dobrze i tyle. To jest sport i trzeba to zrozumieć.
Waldemar Kawka (trener Enion Energii MKS Dąbrowa Górnicza):
Gratuluje drużyny z Bydgoszczy dobrej postawy w dzisiejszym meczu. Piotr [Makowski] wiele powiedział. Bydgoszcz zagrała jeden z lepszych meczów w tym sezonie. Poziom zaangażowania, ambicji, umiejętności i szczęścia był dzisiaj naprawdę wysoki i grało nam się ciężko. Z jednej strony przegraliśmy bo Bydgoszcz na niewiele nam pozwoliła a druga rzecz jest taka, że nie idzie nam gra w drugim meczu. Zastanowimy się wspólnie nad tym dlaczego tak jest. Mam taką teorię, o której mówiliśmy przed sezonem, że może to być koszt pewnego „zmęczenia materiału” i to w ostatnich meczach widać. Jeśli cały zespół nie gra to coś jest nie tak. Nie było dzisiaj zawodniczki która potrafiłaby zagrać. Myślę, że to jest niestety kosztem tak dużej liczby rozegranych meczów. Naszym zadaniem jest teraz odbudować się i walczyć dalej. Do Łodzi pojedziemy powalczyć na luzie, to będzie mecz decydujący o trzecim i czwartym miejscu w tabeli. To co Piotr powiedział, to jest trochę zawód, dla mnie osobiście ze strony naszego klubu kibica. Różne myśli do głowy przychodzą. Myślę, że za dużo dla tego klubu zrobiłem i robię żeby w ten sposób mnie potraktować. Myślę, że w tej chwili w Dąbrowie wszyscy wiedzą kiedy wziąć czas, kiedy zrobić zmianę, która zawodniczka się nie nadaje a która się nadaje. Nie chcę na ten temat mówić, bo z kolei kibice przez cały sezon udowadniają, że są wspaniali, ale okazuje się, że w trudnych momentach potrafią wbić nóż w plecy.
Michał Paździerski - inf. własna |
| | | | |
| | | | | |   Pozostał już tylko mecz z Organiką Łódź 2010-03-06 22:25:36 | >>> <<< | W meczu, który miał okazać się tym przełomowym dąbrowskie siatkarki niestety uległy we własnej hali ekipie Centrostalu Bydgoszcz. Po fantastycznej serii spotkań w styczniu i w pierwszej połowie lutego MKS Dąbrowa Górnicza wyraźnie boryka się z dziwnymi problemami. Porażka jest bolesna, jednak trzeba pamiętać o tym, że na boisku grają ludzie, a nie maszyny. Najlepszą zawodniczką spotkania została wybrana rozgrywająca zespołu gości Jana Sawoczkina.
>>>
Początek spotkania to typowe "badanie przeciwnika". Po jednej i drugiej stronie siatki w poczynaniach zawodniczek można było dostrzec nerwowość. O ile skuteczność w ataku pozostawiała wiele do życzenia, o tyle można było zaobserwować fantastyczne widowisko w obronie, gdzie raz po raz zawodniczki "wyciągały" piłki, które można było zakwalifikować jako te nie do obrony. Po pierwszej przerwie technicznej, wyższy bieg wrzuciły siatkarki znad Brdy. W jednym ustawieniu zdobyły one 6 punktów. Dużą rolę przy tej sytuacji odegrała Dominika Kuczyńska, która trudną zagrywką sprawiła wiele problemów dąbrowiankom. Widząc co się dzieje na boisku trener MKS Dąbrowa Górnicza próbował interweniować, jednak słowa otuchy i mobilizacji Waldemara Kawki nie znalazły przełożenia na grę siatkarek. W końcowej fazie seta przyjezdne jeszcze bardziej "odjechały" gospodyniom i stało się jasne, że na prowadzenie wyjdzie Centrostal. Premierową odsłonę zakończyła środkowa zespołu z Wielkopolski - Dominika Kuczyńska.

Początek drugiej partii rozwijał się w podobny sposób co pierwszy set. Dąbrowianki nie mogąc złapać właściwego rytmu gry wyraźnie odstawały od rywalek. W szeregach ekipy z Dąbrowy Górniczej panował chaos co skutecznie wykorzystywały przyjezdne, które po gwoździu Dominiki Kuczyńskiej prowadziły na przerwie technicznej 8:5. Po wznowieniu gry gospodynie złapały oddech i doprowadziły szybko do remisu (9:9). Analizując grę z ławki trenerskiej, trener Piotr Makowski zdecydował się poprosić o czas, podczas którego zmobilizował swoje zawodniczki na tyle skutecznie, że te postawiły wysoki blok i systematycznie kończyły kontry. Na efekty nie trzeba było długo czekać, bo przyjezdne podczas drugiej przerwy technicznej prowadziły 16:12. ENION w końcówce seta próbował jeszcze odmienić losy tej partii, jednak w ataku błyszczały siatkarki Centrostalu – Ewa Kowalkowska oraz Dominika Kuczyńska. Nic nie zmieniło też pojawienie się na boisku Marzeny Wilczyńskiej.

Trzeci set rozpoczął się tak jak wszyscy kibice w hali Centrum sobie życzyli. Dzięki dwóm asom serwisowym Eweliny Sieczki oraz skutecznym bloku środkowej reprezentacji Polski Katarzyny Gajgał na tablicy wyników wyświetlano wynik 4:1 dla MKS Dąbrowa Górnicza. Zastępca trenera Jerzego Matlaka, który również był obecny podczas tego spotkania poprosił wtedy o czas. Dąbrowianki zdając sobie sprawę z tego, że jest to set o "być albo nie być" nie przejęły się przerwą na żądanie Piotra Makowskiego i prowadziły na pierwszej przerwie technicznej. Kolejne akcje były bardzo wyrównane. Jedna i druga drużyna starała się nie popełniać błędów własnych, dzięki którym przeciwniczki mogłyby uciec. Druga przerwa techniczna, na której ENION Energia prowadził 16:14 nastąpiła po skutecznym ataku Małgorzaty Lis. Przebieg trzeciej odsłony od samego początku zwiastował nerwową końcówkę i taka też była. Katarzyna Gajgał, która po swoim firmowym ataku powiększyła przewagę dąbrowianek do 3 "oczek" (19:16), tchnęła w serca kibiców nadzieję na pozytywne zakończenie tego meczu. Jednak o tym co stało się na finiszu gospodynie pewnie chciałyby jak najszybciej zapomnieć. MKS ostatecznie przegrał trzeciego seta 21:25.
Trzeba przyznać, że zespołowi ENION Energii ostatnie kilka spotkań nie wyszło, ale nie to jest najważniejsze. Mianowicie istotną rolę odgrywa fakt, że dziewczyny z Zagłębia Dąbrowskiego nadal są w gronie najlepszych siatkarek w Polsce. Jak same zapowiadają to nie koniec walki w tym sezonie i z całą pewnością będą chciały udowodnić swoją klasę w najbliższych spotkaniach. Trzeba się też zastanowić czym spowodowana jest ta słabsza forma zespołu. Jedyną sensowną odpowiedzią, prawdopodobnie jest to, że poprzez dalekie podróże po całej Europie i godne rywalizowanie z najlepszymi klubami Starego Kontynentu przyszedł moment pewnego zmęczenia i zadyszki. Można mieć tylko nadzieję, że owy moment nie będzie trwał długo, a zawodniczki z Dąbrowy Górniczej skutecznie powalczą o zwycięstwo już w najbliższym spotkaniu w Łodzi
MKS Dąbrowa Górnicza - Centrostal Bydgoszcz 0:3
(14:25, 18:25, 21:25)
MVP: Jana Sawoczkina
Składy drużyn:
MKS Dąbrowa Górnicza: Liniarska, Sadowska, Szczurek, Sieczka, Haładyn, Gajgał, Strasz (libero) oraz Lis, Pura, Wilczyńska i Walawender
Centrostal Bydgoszcz: Kuczyńska, Kowalkowska, Mróz, Polak, Kuligowska, Sawoczkina, Nowakowska (libero)
Widzów: ok. 1500
Pełna fotorelacja dostępna jest w GALERII
Grzegorz Bargieła - inf. własna. |
| | | | |
| | | | | | Siatkówka stała się dla mnie priorytetem życiowym 2010-03-06 13:30:00 | >>> <<< | Jeszcze kilka lat temu była mało znaną siatkarką, która swoją sumienną pracą próbowała się przebić do grona najlepszych. Jeszcze rok temu nie spodziewała się, że będzie miała możliwość reprezentowania Polski i swojego klubu na arenie międzynarodowej. Obecnie, choć nie przyznaje się do tego jest nadzieją polskiej siatkówki, a jej skromność przekracza wszelkie granice. Marta Haładyn, bo o niej mowa, zgodziła się odpowiedzieć na kilka pytań. >>> Grzegorz Bargieła: Marta Haładyn - „młoda, perspektywistyczna zawodniczka” oraz „nadzieja rozegrania polskiej reprezentacji”. To dwie najpopularniejsze „metki”, które ciągną się za Panią. Zgadza się Pani z tym?
Marta Haładyn: Jeśli chodzi o mnie to przede wszystkim staram się robić swoje. Na pewno to jest rola mediów kreować takie „metki”, czasami są one pozytywne, a czasami negatywne, dlatego trzeba zachować dużo pokory. Przede mną jeszcze bardzo dużo pracy, nie mniej jednak jest to bardzo miłe gdy ktoś tak mówi o mnie i docenia moje występy, ale zdecydowanie to nie jest tak, że czuje się nadzieją polskiej kadry. Mam nadzieję, że za jakiś czas będę mogła udowodnić to, że przydaję się polskiej siatkówce, jednak do tego obecnie jeszcze długa droga.
Czy pamięta Pani dzień, w którym zdecydowanym głosem powiedziała Pani „Tak, będę siatkarką!”?
- Tak, oczywiście. Motywował i zachęcał mnie przez cały czas trener Zachęba. Jest to człowiek, który zajmuje się szkoleniem najmłodszych drużyn dziewczęcych Gwardii Wrocław. To właśnie ten Pan cały czas we mnie wierzył i uparcie walczył o moją osobę. Przyjechał do nas do domu, rozmawiał i przekonywał moich rodziców i mogę powiedzieć, że gdyby nie on to pewnie nie grałabym zawodowo w siatkówkę. Dlatego w tym miejscu chciałabym móc podziękować mu za to.
Można by rzec „Vivat trener Zachęba”. A co później jak już „wyłowił” Panią ten człowiek? Jak przebiegała dalsza przygoda z siatkówką?
- Prawda jest taka, że miałam dużo szczęścia, że pochodzę z Wrocławia. Gwardia ma bardzo dobry system szkolenia młodzieży od młodziczek do juniorek starszych, a pracujący tam trenerzy robią naprawdę fantastyczną robotę. Co przełożyło się choćby na to, że trzykrotnie z rzędu sięgałyśmy po Mistrzostwo Polski.
Miała Pani też pewien etap swojej sportowej kariery w SMS Sosnowiec. Biorąc pod uwagę to, że gra Pani w zespole z Dąbrowy Górniczej można powiedzieć, że Zagłębie Dąbrowskie jest już Pani znane. Jakie wspomnienia wiąże Pani z tamtym okresem?
- W Szkole Mistrzostwa Sportowego spędziłam dwa wspaniałe lata. Tamten okres również był jak najbardziej pozytywny w moim życiu, jednak o wiele trudniejszy od poprzednich. Być tak jakby zamkniętą w jednym budynku i całkowicie podporządkować się siatkówce nie jest łatwe, a już szczególnie w czasie licealnym. Mimo wszystko nie uważam aby to był czas stracony, bo wiele mnie to nauczyło pod względem siatkarskim jak i mentalnym. Krótko mówiąc jestem zadowolona z takiego kroku, gdyż tym posunięciem otwarła mi się droga do kadry juniorek, a na dodatek z niektórymi dziewczynami pozostaje w bardzo dobrym kontakcie do dziś (śmiech). W tamtym okresie siatkówka stała się dla mnie priorytetem życiowym i nie było już mowy o czymś innym.
Dlaczego w końcu sport? Dlaczego nie dziennikarstwo, które przecież tak Panią interesowało?
- Ja mam sport we krwi (śmiech). Moi rodzice to również sportowcy i od małej miałam do czynienia z piłką. Poza tym siatkówka jak powiedziałam wcześniej to moje życie.
W Gwardii Wrocław zdołała Pani wypracować sobie renomę, dzięki której działacze MKS Dąbrowa Górnicza postanowili skorzystać z Pani usług. Czy ten krok uważa Pani za awans sportowy?
- Myślę, że tak. Ja we Wrocławiu miałam taką sytuację, że często nie miałam zmienniczki, bo koleżanki miały czy to kontuzje czy inne problemy zdrowotne i musiałam występować niezależnie od tego jak wyszedł mi mecz, czy był on dobry czy zły. W tamtych chwilach niewątpliwie ogromną rolę w mojej karierze odegrał trener Błaszczyk, który pracował razem ze mną, abym się przełamała i mogła zacząć pokazywać się od tej lepszej strony. Myślę, że tamta sytuacja wzmocniła mnie i troszkę inaczej zaczęłam podchodzić do tego wszystkiego na tyle, że z roku na rok zaczęłam się czuć coraz pewniej. Wtedy ktoś z zarządu Dąbrowy Górniczej dostrzegł to i klub wykupił moją kartę, dzięki czemu reprezentuje teraz barwy ENION Energii.
W Dąbrowie Górniczej zaliczana jest Pani do grona „młodych wilczyc”. Czy w klubie ze względu na różnicę wieku jakie występują pomiędzy niektórymi z Was dobrze się dogadujecie?
- Ja naprawdę się nie spodziewałam, że tak fajnie, może się ułożyć tutaj współpraca. Teraz kiedy jestem z zespołem już pół roku mogę powiedzieć, że atmosfera jest dobra i mam nadzieję, że również to widać na boisku. Cieszę się, że tak wszystko się poukładało, tym bardziej, że troszkę się tego obawiałam.
Przed zbliżającą się fazą play-off skomplikowałyście sobie sytuację, bo gdy BKS Bielsko – Biała przyjeżdżał do Dąbrowy, to MKS miał 7 punktów przewagi nad Organiką Łódź, natomiast obecnie to już tylko 2 „oczka”. Pytanie jest krótkie, mianowicie co się dzieje?
- Paradoks tego wszystkiego polega na tym, że o takiej sytuacji zaważył ten ostatni mecz z Piłą. No cóż, mamy teraz nerwową końcówkę, ale z drugiej strony tak właśnie nieobliczalny jest sport. My nie boimy się tego, że musimy walczyć z Bydgoszczą, czy nawet bić się o to trzecie miejsce z Łodzią. Będzie co będzie, ale mam nadzieję, że to my będziemy ostatecznie zajmować trzecią lokatę (śmiech). Tak naprawdę to nie ma to znaczenia, czy mamy przewagę czy nie. My wychodzimy na boisko i chcemy każde spotkanie wygrać.
Mecz w Łodzi na ich terenie będzie niewątpliwie jednym z najciekawszych, ale też jednym z najtrudniejszych spotkań w sezonie.
- Tak, zgadzam się z tym, szczególnie, że one wygrały u nas 3:0, ale kiedy dojdzie do tego meczu wyjdziemy na parkiet z nastawieniem bojowym, po to aby zrewanżować się Organice. Dziś już wiemy, że trzeba z nimi zagrać inaczej niż ostatnio. Jesteśmy również bogatsze o doświadczenia, zatem wynik jest sprawą otwartą. Wszystkim kibicom mogę obiecać to, że tego spotkania na pewno nie odpuścimy.
Wielkimi krokami zbliżają się rozstrzygnięcia w PlusLidze Kobiet, ale tak samo szybko zbliża się sezon reprezentacyjny, a Marta Haładyn jest wymieniana jako jedna z kandydatek do powołania. Co na ten temat ma do powiedzenia sama zainteresowana?
- Mówi się o kadrze A oraz kadrze B, ale w tej chwili nie myślę o tym kto dostanie powołanie, a kto nie. Teraz mamy do rozegrania tyle spotkań, że nierozsądne byłoby myślenie o tym kto będzie reprezentować Polskę. Obecnie skupiam się na rozgrywkach krajowych. Gdybym dostała jednak taką szansę to oczywiście starałabym się pokazać z jak najlepszej strony, chociaż nie ukrywam, że na tej pozycji jest bardzo duża konkurencja i trenerzy mają do wyboru szeroki wachlarz zawodniczek.
Grzegorz Bargieła - inf.własna |
| | | | |
| | | | | | Nowe materiały na mksdabrowa.tv 2010-03-05 22:02:36 | | Na stronie klubowej telewizji www.mksdabrowa.tv są dostępne nowe materiały filmowe. Tym razem na pytania odpowiadały: Magdalena Śliwa, Magdalena Sadowska oraz "czarny koń" ENION Energii Marzena Wilczyńska.
Serdecznie zapraszamy ! |
| | | | |
| | | | | |   O przełamanie złej passy 2010-03-04 07:32:59 | >>> <<< | W spotkaniu 17 kolejki PlusLigi Kobiet Enion Energia MKS Dąbrowa Górnicza podejmie GCB Centrostal Bydgoszcz. Sobotni mecz będzie ostatnim w rundzie zasadniczej rozegranym w hali „Centrum” a co za tym idzie okazją do przerwania passy meczów bez zwycięstwa. >>>
W ostatnim czasie dąbrowiankom nie szło najlepiej. W ostatnich dwóch ligowych meczach notowały porażki i w sobotni wieczór za wszelka cenę będą chciały zmazać plamę, którą był mecz w Pile tydzień temu. Zawiedziona postawą była wtedy kapitan drużyny z Dąbrowy Górniczej: Żałuję, że zagrałyśmy tak słabo w tym meczu, bo przy lepszej naszej grze mogliśmy wygrać to spotkanie - twierdziła Magdalena Śliwa.
Zawodniczki znad Brdy również nie prezentowany się w ostatnim czasie najlepiej, przegrywając min. w ubiegły poniedziałek 3:0 w Łodzi z tamtejszymi Budowlanymi. Goście sobotniego spotkania są w bardzo trudnej sytuacji, gdyż po szesnastu rozegranych kolejkach nadal nie są pewne gry w play-off. Obecnie zajmują ósmą pozycję, wyprzedzając znajdującą się na dziewiątym miejscu drużynę z Mielca tylko lepszym stosunkiem setów.
Natomiast zawodniczki z Zagłębia Dąbrowskiego są na drugim biegunie tabeli. Po ubiegłotygodniowym zimnym prysznicu, który zafundowały zawodniczki z Piły, MKS utrzymał trzecie miejsce w lidze, ale ma tylko 2 punkty przewagi nad czwartą w klasyfikacji ekipą z Łodzi. Patrząc na tabelę spotkanie to zapowiada się bardzo ciekawie, ponieważ oba zespoły pilnie potrzebują ligowych punktów i na pewno będą walczyć do ostatniej piłki.
Warto dodać że oba zespoły mają rachunki do wyrównania. MKS będzie chciał się zrewanżować za ubiegłoroczną porażkę w play-off, w tym za porażkę we własnej hali wykluczającą go z walki o medale. Bydgoszczanki zapewne chcą się rewanżować za grudniowy mecz rozegrany w Bydgoszczy, wtedy lepsze okazały się siatkarki z Zagłębia w stosunku 3:1.
Kto przełamie więc złą serię porażek?
Spotkanie rozpocznie się w sobotę 6 marca 2010 r. o godzinie 17:00.
Bilety:
10zł
5zł (ulgowy)
Michał Paździerski - inf. własna. |
| | | | |
| | | | | |   O meczu, który miał się nie wydarzyć... 2010-02-27 16:55:49 | >>> <<< | Dosyć niespodziewanie zakończyło się spotkanie rozgyrwane w Pile, gdzie tamtejszy PTPS pokonał w bardzo dziwnym meczu MKS Dąbrowa Górnicza. ENION przegrywając całe spotkanie 1:3 (8:25, 25:13, 13:25, 23:25) nie potrafił sobie znaleźć miejsca na boisku, a jedyną wyróżniającą się zawodniczką w dąbrowskiej drużynia była Katarzyna Gajgał. Dąbrowianki muszą przełknąć gorycz porażki i silnie zmotywować się na ostatnie dwie kolejki fazy zasadniczej PlusLigi Kobiet, gdyż do dzisiaj nie mogą być jeszcze pewne trzeciego miejsca w tabeli.
>>>
Pierwszego seta rozpoczęła Agnieszka Kosmatka. Kapitan pilskiego zespołu po gwizdku pierwszego sędziego Waldemara Kobieni wprowadziła piłkę do gry za dziewiątego metra. Jednak, ku uciesze pilskich kibiców nie skończyło się na jednym serwisie. Atakująca PTPS-u Piła co chwila posyłała na drugą stronę zagrywki, które wprowadzały chaos po stronie gości. Opiekun przyjezdnych biorąc czas próbował wybić ją z uderzenia, ale to się nie udało. Ostatecznie liderka pilskiej ekipy posłała dwanaście serwisów z rzędu. W kolejnych akcjach uwidaczniała się coraz większa przewaga gospodyń. Drużyna dowodzona przez trenera Adama Grabowskiego grała, jak zaczarowana. Gospodynie świetnie spisywały się w obronie i prezentowały niesłychanie wysoką skuteczną na kontrach. Po kilkudziesięciu minutach na tablicy zaświecił się wynik 22:6. Wtedy stało się jasne, że brązowe medalistki mistrzostw Polski tej partii już nie przegrają. Zespół znad Gwdy bez trudu dołożył do swojego konta brakujące trzy oczka i prowadził w tym spotkaniu 1:0.
Żałuję, że zagrałyśmy tak słabo w tym meczu, bo przy lepszej naszej grze mogliśmy wygrać to spotkanie - twierdziła Magdalena Śliwa.
W drugim secie, pierwszej okazji na zdobycie punktu nie wykorzystała Joanna Staniucha-Szczurek, która zaatakowała w siatkę. To nie powodzenie nie wpłynęło na grę dąbrowianek w kolejnych akcjach, bo przyjezdne prezentowały się zdecydowanie lepiej. Widać było, że siatkarki z Zagłębia Dąbrowskiego w drugą odsłonę weszły z nowymi siłami. Po plasie Eweliny Sieczki wyszły na punktowe prowadzenie - 3:2. Kolejne dwie akcje również padły ich łupem i różnica między zespołami jeszcze wzrosła - 5:2. Trener Adam Grabowski zmuszony był poprosić o przerwę. Wskazówki trenera nie przyniosły zamierzonych rezultatów, bo drużyna MKS-u zaczęła odjeżdżać pilankom. Pilanki nie kończyły własnych akcji, a ich rywalki z Dąbrowy nie miały takich kłopotów i wyrównały stan meczu.
W trzeciej partii nastąpiła kolejna metamorfoza obu teamów, bo gdy zespoły zamieniły strony boiska, to wraz z nimi przeobrażeniu uległ również obraz gry. Teraz to pilanki bez problemu objęły kilkupunktowe prowadzenie. Wyśmienitą akcję kibice mogli oglądać przy stanie 10:5. Atomowym atakiem z drugiej linii popisała się Katarzyna Konieczna. Pilanki były przekonane, że zdobyły już punkt i zaczęły się cieszyć, ale jakimś cudem Krystyna Strasz tę piłkę wyłuskała. Dopiero kontrę na kolejne oczko dla swojego zespołu zamieniła Agnieszka Kosmatka. Następne zagrania również układały się po myśli gospodyń i dzięki temu w końcówce prowadziły różnicą jedenastu punktów. Dąbrowianki nie były już wstanie odrobić strat. W spotkaniu przegrywały 1:2 i musiały przygotować się do walki o wszystko w następnym secie. Myślę, że ta nasza wspólna, ponad miesięczna praca przynosi oczekiwane efekty - mówiła po spotkaniu Agnieszka Kosmatka
Od początku czwartej partii trwała wyrówna walka punkt za punkt. Ważne uderzenia kończyły skrzydłowe obu zespołów Joanna Szczurek oraz Ewelina Sieczka w ekipie z Zagłębia Dąbrowskiego, a po przeciwnej stronie siatki w ataku brylowała Klaudia Kaczorowska 4:4. Pilanki na chwilę odskoczyły rywalkom - 6:4, lecz później po udanych zagraniach środkowej MKS-u Dąbrowa Górnicza - Katarzyny Gajgał po raz kolejny w tym secie był remis po 7:7. Dopiero po pierwszej przerwie technicznej siatkarki znad Gwdy wrzuciły wyższy bieg. Ponownie w pilskiej ekipie skutecznie zaczął funkcjonować pilski blok. Dzięki temu miejscowe prowadziły różnicą czterech oczek 14:10. Kolejne ataki Klaudii Kaczorowskiej oraz Katarzyny Koniecznej pozwoliły im na powiększenie prowadzenia - 18:11. Jednak, to spotkanie pokazało już, że w hali przy ulicy Żeromskiego mogą się dziać dziwnie rzeczy. Dobra passa w polu serwisowym Agaty Pury wystarczyłaby na tablicy zapalił się remis po 18. Końcówka była niesamowicie emocjonująca. Żadna z drużyn nie odpuszczała. Jednak decydująca piłkę po bloku w aut wybiła Klaudia Kaczorowska.
PTPS Piła - ENION Energia MKS Dąbrowa Górnicza 3:1 (25:8, 13:25, 25:14, 25:23)
MVP: Agnieszka Kosmatka
Składy drużyn:
PTPS Piła: Kaczorowska, Wojtowicz, Kasprów, Kucharska, Kosmatka, Konieczna, Maj (L) oraz Szczygielska, Tokarska, Matyjaszek, Krawulska
EE MKS Dąbrowa Górnicza: Sadowska, Szczurek, Sieczka, Lis, Śliwa, Gajgał, Strasz (L) oraz Wilczyńska, Pura, Walawender, Haładyn
źródło: SportoweFakty.pl - Jakub Brąszkiewicz
Pełna fotorelacja dostępna jest w GALERII |
| | | | |
| | | | | |   Wyprawa do Wielkopolski 2010-02-26 13:46:12 | >>> <<< | Po pięciosetowej batalii, która miała miejsce w ubiegłą niedzielę MKS Dąbrowa Górnicza udaje się do Wielkopolski z aspiracjami na 3 punkty. W ostatniej kolejce PTPS Piła pokonała bydgoski Centrostal 3:1 i dzięki temu zwycięstwu wraz z Gwardią Wrocław oraz AZS Białystok na swoim koncie zgromadziły 20 punktów. Dąbrowianki, które w tym sezonie zdecydowanie dołączyły do grona zespołów liczących się w walce o najwyższe cele w ciągu 15 kolejek zdobyły 31 punktów. >>> Po bolesnej porażce z BKS Bielsko - Biała, siatkarki MKS Dąbrowa Górnicza, pojadą do Piły po zwycięstwo. Zawodniczki jak i sztab klubu z Zagłębia doskonale sobie zdaje sprawę z tego, że potknięcie w meczu z PTPS może zafundować wszystkim sporo emocji w związku z walką o trzecią lokatę po fazie zasadniczej, która powoli dobiega końca. Jednak zwycięstwo w Wielkopolsce wcale nie będzie takie łatwe. W składzie pilskiej drużyny gwiazdami są niewątpliwie Paulina Maj oraz Katarzyna Konieczna. Ta pierwsza, której bezpośrednią rywalką po drugiej stronie siatki będzie Krystyna Strasz pokazała już kilka razy w tym sezonie, że nie ma dla niej straconych piłek, które potrafi podbijać jak mało kto. Natomiast Konieczna, to marka, która kształtuje się już od kilku sezonów i z roku na rok robi co raz to większe postępy, a jak mówią statystyki jest na drugim miejscu tuż za Katarzyną Mroczkowską z Gwardii wrocław w klasyfikacji najlepiej punktujących siatkarek w kraju. Sama Konieczna znając klasę rywala mówi: Na pewno tabela pokazuje to, że faworytem tego meczu jest MKS Dąbrowa Górnicza. My na pewno nie poddamy się bez walki. Będziemy się starały wywalczyć jakieś punkty w tym meczu, bo one są zdecydowanie bardziej potrzebne nam niż siatkarkom z Dąbrowy. Jednak dąbrowianki po chłodnym prysznicu jaki zafundowały im bielszczanki też mają teraz coś do udowodnienia o czym mówi Agata Karczmarzewska-Pura, zapytana o najbliższych rywali w PlusLidze Kobiet odpowiada: Zdaje sobie sprawę, że mecz w Pile nie będzie łatwy, ale gramy u siebie jeszcze z Centrostalem i w ostatniej kolejce z Budowlanymi Łódź. Żadnego przeciwnika nie będziemy lekceważyć. Do każdego meczu podchodzimy bardzo poważnie i na pewno nie będziemy bagatelizować tych meczów i chcemy postawić kropkę nad „i", zajmując trzecie miejsce.
Jak zakończy się pojedynek dwóch drużyn, które mają ogromne aspiracje i ambicje? Który z zespołów będzie cieszyć się po ostatniej piłce w meczu, PTPS Piła czy ENION Energia MKS Dąbrowa Górnicza? Na odpowiedzi wszyscy kibice muszą poczekać do soboty wtedy to o godzinie 14:45 sędzia Waldemar Kobienia da sygnał do rozpoczęcia gry.
Wszystkich kibiców, którzy nie będą mogli gościć w hali sportowej w Pile zapraszamy przed odbiorniki telewizyjne do stacji Polsat Sport oraz TV 4, które będą prowadziły bezpośrednią relację z tego spotkania.
Grzegorz Bargieła - inf. własna |
| | | | |
| | | | | | "Powinniśmy wygrać 15:13" 2010-02-21 15:30:00 | >>> <<< | Po porażce w niedzielnym meczu siatkarki MKS-u Dąbrowa Górnicza nie ukrywały że są zawiedzione wynikiem. Trener Waldemar Kawka miał pretensje do sędziów dzisiejszego spotkania, zaś trener bielszczanek Mariusz Wiktorowicz gratulował postawy w bloku dąbrowianek. >>>
Katarzyna Skorupa (kapitan BKS Bielsko-Biała): Cieszę się z dzisiejszego zwycięstwa, spodziewaliśmy się tutaj ciężkiego i zaciętego meczu. Pomimo nie najlepszej gry udało nam się wywieźć dwa punkty.
Magdalena Śliwa (kapitan MKS Dąbrowa Górnicza): Dzisiaj byłyśmy blisko sprawienia niespodzianki, chciałyśmy się pokazać z jak najlepszej strony i wygrać jak najwięcej. W czwartym secie zbyt szybko uwierzyłyśmy, ze możemy ten mecz wygrać, przewaga była bardzo duża i drużyna z Bielska-Białej „odjechała”. Przy lepszym naszym przyjęciu, które nie było zbyt dobre w naszym wykonaniu, to nasza gra byłaby lepsza. Cieszę się, że zdobyliśmy jeden punkt.
Mariusz Wiktorowicz (trener BKS Bielsko-Biała): Spodziewaliśmy się trudnego meczu i taki mecz był ten mecz dla nas. Cieszymy się ze zwycięstwa, mecz ten dostarczył wielu emocji wszystkim. Pierwszy set na własne życzenie przegraliśmy, gdyż prowadziliśmy 21:16 i potem zaczął się ten mecz walki. Trzeba pochwalić zespół z Dąbrowy Górniczej, gdyż drużyna ta zagrała bardzo dobrze w bloku i obronie, a my mieliśmy z tym problemy. Cieszę się, że pomimo tego, że w czwartym secie gra nam się nie układała i przegrywaliśmy 1:8 drużyna podniosła głowy i udało nam się zdobyć kilka punktów zagrywki, zapunktowaliśmy parę razy blokiem. Składam gratulację dla mojego zespołu, że wytrzymał to napięcie i ciśnienie i że dwa punkty wracają do Bielska-Białej.
Waldemar Kawka (trener MKS Dąbrowa Górnicza): Myślę, że nie wykorzystaliśmy swojej szansy w czwartym secie. Za szybko uwierzyliśmy, że mecz jest wygrany i potem trudno było nam się było podnieść. W tie-breaku walczyliśmy do końca. Według mnie powinniśmy wygrać 15:13, ponieważ sędziowie popełnili poważny błąd przy piłce meczowej, gdyż zawodniczka z drugiej linii nie może blokować przy siatce, a tak się niestety stało. Cóż przegraliśmy, popełniliśmy trochę błędów, zagraliśmy tak jak chciała drużyna z Bielska-Białej. Cieszę się, że stworzyliśmy dobre widowisko, żal tylko, że zdobyliśmy jeden punkt.
wywiady pomeczowe
Michał Paździerski: Pani Kasiu. Dziś po niezłym pojedynku przegrałyście z Bielskiem 3:2. Zawiedziona wynikiem?
Katarzyna Walawender: Na pewno była szansa wygrać za 3 punkty, bo w 4 secie dziewczyny prowadziły już chyba 10:2. Bielsko pokazało jednak że jest klasową drużyną i potrafi odrabiać nawet takie straty. Myślę, że powinnyśmy się cieszyć ze zdobycia 1 punktu, to jest dobry prognostyk na przyszłość, że możemy pograć z najlepszymi.
Czujecie zmęczenie graniem co 3 dni??
Nie ma co się tłumaczyć że grałyśmy Ligę Mistrzyń. To jest nasza praca, wiedziałyśmy że takie są założenia od samego początku.
Jak Pani oceni dąbrowskich kibiców dzisiaj?
Bardzo dobrze. Oni są zawsze świetni. Jestem zadowolona również z frekwencji na hali.
Michał Paździerski: Dzisiaj przegrałyście 3:2 z Bielskiem. Jest Pani zawiedziona końcowym rezultatem?
Krystyna Strasz: No tak. Było dobre widowisko w tie-breaku. Miałyśmy szansę na jego wygranie. Nie ukrywam, że zawiedziona trochę jestem.
Zmęczona wyjazdem do Włoch w Lidze Mistrzyń?
No na pewno trochę gramy tych meczy jeden za drugim. Zmęczenie się musi odbijać, ale liga trwa dalej i nie możemy się usprawiedliwiać.
Jak podobał się Pani występ Kibiców dzisiaj?
Kibice rewelacyjni. Jak zwykle zresztą, ale dziś to po prostu mega rewelacja. Przyszło naprawdę bardzo dużo ludzi, słychać ich było bardzo dobrze, także Kibice dzisiaj na medal.
Więcej wywiadów już wkrótce
Michał Paździerski - inf. własna |
| | | | |
| | | | | |   Zacięta walka z liderkami 2010-02-21 15:21:19 | >>> <<< | Niedzielne widowisko przyciągnęło do hali "Centrum" bez mała trzy tysiące sympatyków siatkówki. Wszyscy, którzy przybyli dziś na mecz nie zawiedli się. Pięć setów i emocje, którymi można obdzielić kilka spotkań, a akcje były godne meczu "na szczycie". Do pełni szczęścia dąbrowskich kibiców zabrakło tylko zwycięstwa, ale postawa zawodniczek zrekompensowała choć w części smak przegranej.
>>>
Set rozpoczął się od udanego ataku Małgorzaty Lis, jednak kolejne piłki należały już do bielszczanek i o czas przy stanie 1:4 prosi trener Waldemar Kawka, na pierwszej przerwie przewaga przyjezdnych utrzymuje się (4:8). Po wznowieniu obraz gry jest podobny, w szeregach MKSu widać zdenerwowanie, które przejawia się dużą ilością błędów własnych. Dopiero kilka udanych zagrań Eweliny Sieczki i Magdaleny Śliwy doprowadza do remisu (11:11). Na tym etapie żadna ze stron nie potrafi osiągnąć przewagi i wynik oscyluje w okolicach remisu. Po drugiej regulaminowej przerwie ponownie na prowadzenie wychodzą siarkarki z Bielska - Białej. Przy pięciopunktowej stracie sztab szkoleniowy dąbrowskiej drużyny postanowił, że na boisku pojawi się Marta Haładyn. Nowa rozgrywająca wprowadziła powiew świeżości w grze MKSu i na tablicy ponownie mamy remis (21:21; 23:23). Emocjonującą końcówkę na przewagi lepiej rozegrały gospodynie i zapisały pierwszy set na swoim koncie.

Początek drugiej odsłony ponownie cechuje walka punkt za punkt. Spotkanie w tej części obfituje w długie wymiany i efektowne obrony. Dopiero atomowe ataki i zagrywki Anny Barańskiej wyprowadzają przyjezdne na dwupunktowe prowadzenie (8:10), które się powiększa, głównie poprzez błędne zagrywki dąbrowianek. Taka sytuacja powoduje interwencję trenera Waldemara Kawki jeszcze przed druga przerwą techniczną przy stanie 11:15. Po zmianach powrotnych inicjatywa ponownie powraca na stronę gospodyń i trener Mariusz Wiktorowicz przerywa grę. Po wznowieniu, wyraźnie pobudzone bielszczanki kontrolują grę i ponownie odzyskują inicjatywę kończąc te partię wyraźną wygraną (19:25).
Otwarcie kolejnej odsłony meczu jest na tyle dobre dla MKSu, że przy stanie 5:1 trener przyjezdnych wykorzystuje pierwszy czas, ale gospodynie kontrolują grę i przewaga utrzymuje się dalej w okolicach pięciu punktów. W tej części spotkania znakomicie gra Joanna Szczurek i Małgorzata Lis. Na drugiej przerwie technicznej prowadzenie zwiększa się do ośmiu punktów. Emocje na trybunach sięgają zenitu, gdy jest już 23:11. Kolejne zmiany w szeregach BKS mają już za zadanie przygotować drużynę na kolejną partię, a ta kończy się miażdżącym zwycięstwem MKS-u 25:13.

Jeden punkt już na pewno pozostał w Dąbrowie Górniczej, a powtórka sytuacji z poprzedniego seta zapowiadała sensację, gdyż na pierwszej przerwie jest już 8:1. Taki obrót sprawy najwyraźniej odebrał ochotę do gry liderkom, bo prowadzenie utrzymywało się do stanu 11:2. Wtedy w szeregach dąbrowianek wkradło się niepotrzebne rozluźnienie, które pozwoliło na przejęcie inicjatywy przez drużynę Aluprofu. BKS zdobywa punkty w długiej serii która kończy się przy stanie 12:9. Od tego momentu emocje wśród zgromadzonej widowni rosną do granicy wytrzymałości, a przewaga zostaje roztrwoniona i to przyjezdne wychodzą na prowadzenie 14:16. Przerwa ostudziła trochę rozgrzane głowy i ponownie szala przechyla się raz na jedną, raz na drugą stronę ale to co wydawało się niemożliwe, stało się faktem – BKS wygrywa 22:25.

Ostatnia, najkrótsza odsłona, to już jak przystało na tie-break - wojna nerwów. Lepiej rozpoczęły bielszczanki, ale na zmianie stron jednopunktowe prowadzenie jest po stronie gospodyń. Walka punkt za punkt i wynik w okolicy remisu do stanu 11:11. Wtedy ostatnim zrywem MKS zdobywa prowadzenie, ale mając piłkę meczową przy stanie 14:12 ponownie pozwolił na doprowadzenie do remisu i to BKS po niezwykle zacietym pojedynku zwycięża.

Najlepszą zawodniczką została wybrana Dorota Świeniewicz
ENION Energia MKS Dąbrowa Górnicza - BKS Aluprof Bielsko-Biała 2:3 (27:25, 19:25, 25:13, 22:25, 16:18)
Składy drużyn:
MKS: Śliwa, Pura, Gajgał, Lis, Sieczka, Szczurek, Strasz (L),Haładyn, Sadowska, Wilczyńska, Walawender, Liniarska
BKS: Skorupa, Horka, Dziękiewicz, Studzienna, Barańska, Świeniewicz, Wojtowicz (L), Okuniewska, Bamber, Ciaszkiewicz, Kaczmar
Widzów ok. 2900.
Pełna fotorelacja dostępna jest w GALERII
(Z)-inf. własna. |
| | | | |
| | | | | | Nowe materiały na mksdabrowa.tv 2010-02-20 11:48:14 | | Na stronie klubowej telewizji www.mksdabrowa.tv można znaleźć nowe wywiady i materiały filmowe. Tym razem kibice mogą obejrzeć m.in. co sądzi Manon Flier o polskiej siatkówce, zapowiedź meczu z BKS Bielsko - Biała oraz ciekawe wywiady z siatkarkami ENION Energia MKS Dąbrowa Górnicza. |
| | | | |
| |
|
|
|
|
|
|